› OGŁOSZENIA
› FIRMY
› ARTYKUŁY

Heroiczna postawa pilota MiG-29, który zginął pod Pasłękiem

› bieżące 2 miesiące temu    8.07.2018
Marcin Mongiałło
komentarzy 13 ocen 2 / 100%
A A A
porucznik Krzysztof S. – pilot MIG-29, który rozbił się zaledwie kilkaset metrów od wsi Sakówko pod Pasłękiem,porucznik Krzysztof S. – pilot MIG-29, który rozbił się zaledwie kilkaset metrów od wsi Sakówko pod Pasłękiem, fot. archiwum Tomasza Stężały

Około godziny 2.00 w nocy 6 lipca (piątek) we wsi Sakówko (około 2 km na południowy-zachód od Pasłęka) rozbił się wojskowy samolot odrzutowy – pochodzący z 22 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Malborku myśliwiec MiG-29. Jego pilot – porucznik Krzysztof S. – katapultował się, ale nie przeżył. O zdarzeniu tym napisaliśmy jako pierwsi w Polsce.

Rodzina zmarłego została powiadomiona o wypadku. Została objęta opieką psychologiczną. Tragicznie zmarły pilot posiadał ponad 850 godzin wylatanych w powietrzu w tym ponad 600 godzin na MiG-29, na których pełnił dyżury bojowe. Wielokrotnie brał udział w krajowych i międzynarodowych ćwiczeniach.

– przekazało w komunikacie Ministerstwo Obrony Narodowej.

W pierwszej chwili smutek, bezsilność i pytanie, co się stało? Przecież katapultowanie jest bardzo skutecznym sposobem ratowania życia w sytuacjach ekstremalnych. Wyposażenie samolotów odrzutowych w fotele katapultowe spowodowało przełom w ratownictwie lotniczym. Ocenia się, że dzięki tego typu urządzeniom produkowanym przez samą tylko firmę Martin Baker, będącą liderem światowego rynku, ponad 7500 osób uratowało życie. Co się zatem wydarzyło, że tym razem stało się inaczej i pilot nie przeżył?

Jak działa to urządzenie? Znajdują się w nim ładunki wybuchowe. W sytuacji awaryjnej pilot pociąga za uchwyty umieszczone pomiędzy nogami, aktywizując system związany z katapultowaniem. Po odstrzeleniu mechanizmów otwierania spadochronu wraz z zagłówkiem, pasy przyciągania barkowego zostają ucięte, a pilot odrywa się od fotela. Następuje otwarcie spadochronu głównego i opadanie swobodne. Celem jest ocalenie życia pilota za wszelką cenę, bez względu na ryzyko podczas katapultowania. Część pilotów, którzy byli zmuszeni do opuszczenia samolotu poprzez katapultowanie, kończy karierę ze względu na obrażenia ciała.  

W pilotowanym przez porucznika Krzysztofa S. samolocie został zastosowany fotel wyrzucany K-36 produkcji rosyjskiej (NPP Zwiezda), uznawany przez wielu znawców branży lotniczej za najlepszy na świecie. Do historii przeszło zdarzenie, które miało miejsce 8 czerwca 1989 r. podczas Międzynarodowego Salonu Lotniczego w Paryżu. Dzięki użyciu fotela K-36 z sukcesem katapultował się wówczas pilot MiG-29 Anatolij Kwoczur. Stało się to zaledwie kilkadziesiąt metrów nad ziemią, samolot spadał niemal pionowo, a sam fotel został wystrzelony w kierunku ziemi!

Media po zbadaniu okoliczności sugerują, że pilot MiG-a 29 porucznik Krzysztof. S., który mimo próby katapultowania się zginął kilkaset metrów od wsi Sakówko (ok. 2 km od Pasłęka), celowo zwlekał z opuszczeniem maszyny, by ta nie spadła na pobliską wieś. Pilot dostał polecenie, by się katapultować, ale takie rozwiązanie oznaczałoby, że samolot uderzy w teren zabudowany. Najprawdopodobniej, zdając sobie z tego sprawę, porucznik Krzysztof S. postanowił zaryzykować i wyprowadzić maszynę na pole znajdujące się za wsią. Tam też się katapultował. Najwidoczniej operacja wyrzucenia fotela z samolotu odbyła się zbyt późno. Pilot zginął na miejscu, mimo katapultowania się.

Podobna sytuacja miała miejsce podczas pokazów Air Show 2009 w Radomiu. W katastrofie myśliwca Su-27 zginęło wówczas dwóch białoruskich pilotów. Na chwilę przed katastrofą dostali z wieży kontrolnej komunikat, że powinni się katapultować. Istnieje duże prawdopodobieństwo, iż ocenili, że są zbyt blisko obserwujących pokazy ludzi i pragnęli uniknąć wielkiej tragedii.

Niewykluczone, że pilot tego samolotu celowo skierował go na pole poza publiczność, żeby nie doszło do olbrzymiej tragedii i być może to spowodowało, że miał zbyt małą wysokość na katapultowanie się 

– komentował bezpośrednio po tragicznym zdarzeniu zachowanie białoruskiego pilota były pilot mjr Michał Fiszer.

dodaj zdjęcia Masz swoje autorskie zdjęcia? Dodaj je do naszego tekstu.

Jak się czujesz po przeczytaniu tego artykułu ? Głosów: 73

  • 4
    ZADOWOLONY
  • 4
    ZASKOCZONY
  • 10
    POINFORMOWANY
  • 2
    OBOJĘTNY
  • 42
    SMUTNY
  • 5
    WKURZONY
  • 6
    BRAK SŁÓW
Komentarze (13)

Multiplatforma internetowa elblag.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy. Wpisy niezwiązane z tematem, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane (regulamin).

dodaj komentarz› pokaż według najstarszych
~ ja
2 miesiące temu ocena: 0%  13
O 2 godzinie w nocy z prędkością 300 do 400 km/godz. próbował ominąć domy...............
odpowiedz oceń komentarz 0 1
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Don
2 miesiące temu ocena: 33%  12
Wyjaśnili tyle ile do tej pory wiedzą czyli że pilot miał za niski pułap do katapultowani spadochron też się nie otworzy metr od ziemi
odpowiedz oceń komentarz 1 2
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Anonimek1
2 miesiące temu ocena: 100% 11
Poczytaj o fotelu katapulowym K36DM. Były przeprowadzane najróżniejsze testy i piloci przeżyli testy nawet podczas katapultowania się z samolotu stojącego na ziemi, także za niski pułap to raczej nie trafiona teoria. Co do tego co wiedzą, a co powiedzą to w wojsku są to dwa różne światy... (wiedzą o tym Ci, co służą).
~ Anonimek1
2 miesiące temu ocena: 67%  10
Szkoda chłopa, ale dalej nie wiadomo dlaczego zginął, a piszecie teorie o jego bohaterstwie i heroizmie... W nagłej sytuacji w nocy to on za wiele mógł nie widzieć. Całe szczęście, że się nikomu nic nie stało, ale czy to fart, czy zasługa pilota jak na razie nie wiadomo i zapewne się nie dowiemy tego, bo wojsko i tak wszystko utajni... A teraz przyczyny poproszę, bo tak to można się tylko domyślać: spadochron się nie otworzył ? linki się poplątały ? osłona kabiny się nie otworzyła ? Z informacjo od będących na miejscu zdarzenia policjantów/strażaków podobno "obcięło mu głowę", także stawiałbym na linki...
odpowiedz oceń komentarz 6 3
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ pilot
2 miesiące temu ocena: 80% 9
W nocy niewiele mógł widzieć? Chyba masz bardzo mgliste pojęcie o lotnictwie wojskowym i sprzęcie.Dodam jeszcze, że to była noc o znakomitej widoczności.
~ kj
2 miesiące temu ocena: 50%  8
Ludzie, piloci wojskowi są szkoleni właśnie do tego że w takich sytuacjach musza wyprowadzić samolot poza teren zabudowany on wykonywał to w czym go wyszkolono
odpowiedz oceń komentarz 1 1
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ sarko
2 miesiące temu ocena: 67%  7
O 2'' w nocy z dużą prędkością to nie wiem czy on w ogóle widział co się aktualnie pod nim znajduje - a tworzenie jakiegoś heroicznego mitu jest żałosne - szkoda chłopa ale bez przesady
odpowiedz oceń komentarz 2 1
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Seb
2 miesiące temu ocena: 100%  6
Nie dowiemy się jak naprawdę było. Być może rzeczywiście chciał wyciągnąć maszynę poza wieś.
odpowiedz oceń komentarz 4 0
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Bartosz z
2 miesiące temu ocena: 29%  5
Czytałem ten artykuł ze 3 razy i gdzie tu jest wyjaśnione jaki to heroiczny czyn on wykonał?? Może jestem ślepy ale nic takie nie zauważyłem. To że trafił w teren zabudowany to miał farta. Coś mi tu nie gra w tych zeznaniach.
odpowiedz oceń komentarz 5 12
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Nauczyciel
2 miesiące temu ocena: 78%  4
Fajnie bylo poczytac. Ladny artykuł. A teraz prosimy prawde. Skad uszkodzone pionowe stateczniki .skad brak pożaru .To wszystko sie kupy nie trzyma. Samolot tu nic nie zawinil .Do tego ta katapulta ktora ponoc wystrzelila ale pilot zmarl . Bajki dla dzieci
odpowiedz oceń komentarz 7 2
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Ogrodnick
2 miesiące temu ocena: 75%  3
Tu jest zero zero. Zobaczcie: https://www.youtube.com/watch?... Widać, że czasu jest naprawdę niewiele, a w tym przypadku trzeba jeszcze odliczyć prędość opadania samolotu, więc sytuacja jest mniej korzystna niż zero zero.
odpowiedz oceń komentarz 3 1
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Ogrodnick
2 miesiące temu ocena: 75%  2
Zero zero to zero zero... samolot spadał w dół czyli prędkość była, ale ujemna a wysokość wystrzelenia niewielka. Gdyby stał na płycie lotniska i wystrzelił to miałby szansę przeżyć ale strzelając podczas spadania z wysokości bliskiej zerowej zmniejsza się wysokość wyrzutu katapulty ponieważ ma ona już kierunek i wektor wycelowany w kierunku przeciwnym do kierunku jej wystrzelenia.
odpowiedz oceń komentarz 3 1
wpisy tej osoby zgłoś do moderacji
~ Anonimek1
2 miesiące temu ocena: 100% 1
Po zdjeciach samolotu widac, że nie zapikował w dół jak poprzedni samolot pod Pasłękiem, gdzie nie było co zbierać, tylko dziura w ziemii.
Warmia i Mazury regionem zjednoczonej Europy Projekt współfinansowany ze środków Europejskiego
Funduszu Rozwoju Regionalnego w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013.